Coś mięsnego…dajmy na to galareta.

nóżki2Moje dania są lekkie, małokaloryczne i zdrowe. Powodem tego jest fakt, że większość mojej diety to warzywa ogrodowe oraz dzikie rośliny. Nie jest jednak tak, że nie jadam mięsa. Oczywiście i ono znajduje jakieś drobne miejsce w mojej kuchni. Własnie Dlatego dzisiaj zająłem się cielęcymi nóżkami. Najłatwiej jest z nich zrobić galaretę, lub jak kto woli auszpik. Dla mnie idealna potrawa gdyż łatwo daje się przechowywać w wekach. Staram się nie jadać niczego ze sklepu więc to dość ważne. Nóżki jak i inne mięso pozyskuję od okolicznych gospodarzy choć trzeba przyznać, że dzisiaj świnię rzadko już ktoś „bije”. Ludzie nawet „tu” wolą kupować wyroby gotowe, przetworzone, oferowane w wiejskich sklepach. Powoli trzeba będzie się przestawić całkowicie na dziczyznę co mnie wcalenóżki nie martwi, to chyba najzdrowsze i najchudsze mięso.
Nóżki wraz z włoszczyzną włożyłem do gara, zalałem wodą, wrzuciłem pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, czosnek oraz kilka innych przypraw i zapaliłem gaz. Nie mogę się doczekać przyszłego roku kiedy będę miał prawdziwy piec kuchenny. Wtedy to można gotować… i prawdziwe podpłomyki, i proziaki, i moskole, a i prawdziwe pizze wyjdą z rozgrzanego ogniem pieca i wreszcie zakwas na chleb będzie miał idealną temperaturę. W czasie, kiedy gotują się moje nóżki piszę ten tekst, przygotowuję kolejny nóżki3rozdział Robinsona XXI wieku, a w przerwach wekuję słoiki z paprykarzem. Za oknem od kilku dni deszcze i wiatry, i na odwrót więc pogoda idealna do pisania. Oby tylko znowu nie zabrakło światła.
Nóżki są już miękkie wiec wyciągam. Obranie mięsa nie jest zbyt przyjemne, ale już ogryzanie kości tak. Niestety po długim gotowaniu nie wiele na nich zostaje, całe mięso odeszło idealnie. Pokrojenie to już drobnostka. Nałożyłem pierwsze słoiki, zalałem gęstym klejącym bulionem, włożyłem pociętą w plasterki marchewkę i ustawiłem na stole w kolejce do pasteryzacji. Oczywiście nie używam żelatyny byłaby to profanacja tego wspaniałego dania

SMACZNEGO SOBIE ŻYCZĘ


Produced by Lampart - 2 komentarze.

Comments

  • Krysia pisze:

    jak długo pasteryzujesz galantyne? ja czasem zalewam do słoików ale nie trzymam długo bo nie pasteryzuje.Obawiam sie czy byłoby dobre doo jedzenia po jakims czasie…mam za ciepłą piwnice,mieszkam w bloku i wszedzie są rury i kaloryfery,wiekszosc wiec moich zimowych zapasów przestałą zajmowac półki

    • Lampart pisze:

      Wszystko co mięsne należy pasteryzować minimum 40 minut. Warzywa owoce 20-25. Jeśli chcemy bardzo długo przechowywać – pasteryzację należy powtórzyć po kilku miesiącach. Najlepiej trzymać w chłodnym miejscu. Nie wiem ja ciepło jest w Twojej piwnicy więc trudno jest mi określić precyzyjnie – spróbuj po prostu z jednym dwoma słoiczkami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


error: Content is protected !!