Krupnik z dzikiej kaszy…

Kasza z nasion babki

Kasza z nasion babki

Miałem dzisiaj ochotę na placki z jasnoty, ale ku mojemu zdziwieniu nigdzie w pobliżu nie znalazłem tej rośliny. Tak więc śniadanie przeszło koło nosa. Postanowiłem więc od razu zabrać się z obiad i wykorzystać do tego kaszę z babki zwyczajnej. Miałem jeszcze trochę nie oczyszczonej, akurat się przyda. Zacząłem gotowanie od porządnego obgotowania kości, musi to trwać niestety minimum godzinę. W międzyczasie przesiałem kaszę. Czynność ta polega na wsypaniu nasion do drobnego sitka i mieszaniu. Czarne nasionka, podobne do maku, ale znacznie mniejsze, będą wypadać bardzo szybko, jak są dobrze zasuszone to wystarczy potrząsanie sitkiem. Kiedy już oddzieliłem ziarna od plew obrałem dwa niewielkie ziemniaki, pokroiłem w kostkę marchewkę, obrałem przyniesionego z ogrodu średniego selera i też poszatkowałem na drobno. Skroiłem też cebulę oraz namoczyłem kilka kawałków suszonych grzybów. Pozostało teraz czekać, aż się nam mięsny wywar utworzy

Przesiana kasza

Przesiana kasza

. Miałem około godziny więc odważyłem składniki na chleb i machnąłem do maszyny. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że zupełnie nie pamiętam jak smakuje chleb ze sklepu i chyba nie chcę pamiętać tej wydmuchanej masy niewiadomego pochodzenia. W przyszłym roku, na wiosnę, postawię kamienny piec. Wtedy w maszynie będę tylko mieszał ciasto. Mając nadal jeszcze sporo czasu do mojego śniadania – obiadu poszedłem na dwór i obciąłem z krzaków chyba ostatnie w tym roku pomidory.Zostawiłem kilka zielonych ale, ale nie wiem czy przy tej zmiennej pogodzie i nocnym chłodzie zdążą dojrzeć. Zapach pieczonego chleba rozchodził się już po domu. Wrzuciłem do zupy wszystkie składniki i zamieszałem.

Krupnik z nasion babki

Krupnik z nasion babki

Jak ziemniaki będą miękkie będzie można przystąpić do egustacji. Aby przyozdobić zupę zerwałem trochę natki pietruszki i skroiłem na desce. Posprzątałem po gotowaniu, wyjąłem talerz i zaniosłem na taras. Wziąłem do ręki książkę „Odkrywcy” Boorstina i zagłębiłem się w lekturze. Pozycja nad wyraz ciekawa. Czytając nawet nie zauważyłem, kiedy piec dał sygnał, że dzieło skończone. Nalałem porządny talerz zupy i choć chleb był gorący nie mogłem sobie odmówić – ukroiłem grubą pajdę. Teraz życzę sobie smacznego i zabieram się do najprzyjemniejszej części – jedzenia.


Produced by Uncategorized - Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


error: Content is protected !!