Ryby, czemu tak mało ich jemy…

pstrąg0Dzisiaj deszcz i znowu burze. Świetny klimat do pisania. Myślę, że jutro uda mi się opublikować kolejny rozdział Robinsona XXI wieku. Za nim jednak to uczynię muszę zająć się rybami. Zdobywam je najczęściej z pobliskiego jeziora. Ma I klasę czystości i są w nim również i pstrągi. Te akurat, o których napiszę, nie ja złowiłem. W każdym razie kilka dni temu zasoliłem dwa niewielkie pstrągi. Doszły już zapewne więc czas je sprawić do końca. Po tak silnym zasoleniu ich skóra jest twarda jak podeszwa zaś mięso miękkie i nawet miejscami rozchodzące się niczym zeskrobywana konina na tatar.

Ryby rozebrałem nacinając skórę od grzbietu i rozchylając oba płaty palcami, to jedyna poprawna metodapstrąg1 oddzielenia kręgosłupa widać ją na zdjęciu. Płaty układam na desce tak aby skóra była na dole zaś mięso u góry, następnie skrawam pod dużym skosem małe, cienkie kawałki, podobnie jak kroi się łososia wędzonego. Na dno słoika kładę trochę cebuli, zioła prowansalskie, i gałązkę krwawnika. Układam na tym warstwę płatków z pstrąga i znowu warstwę przypraw dodając do tego świeżo mielony pieprz i koperek. Układając na przemian zapełniam słoik po czym zalewam wszystko oliwą bądź olejem.

pstrąg3Prawdę mówiąc można stosować dowolne przyprawy, może być to papryka – jak ktoś lubi na ostro, albo tymianek. Można też dołożyć do tego kiszonych, pokrojonych w kostkę ogórków. Ja jednak najbardziej lubię wersje którą opisałem powyżej. Tak zrobione pstrągi a’la łosoś można przechowywać do dwu, trzech tygodni – jeśli nie dodajemy krwawnikapstrąg5 zapewne krócej, około 10 dni w lodówce. Dobrze, ryby zrobione i pięknie prezentują się w kamionkowym naczyniu.

Teraz muszą postać ze dwa dni aby przeszły przyprawami zaś ja posprzątam kuchnię.

pstrąg4A teraz zrobię sobie gorącej herbaty z cytryną i znikam zająć się pisaniem „Robinsona” oraz tej notatki.

SMACZNEGO SOBIE ŻYCZĘ


Produced by Lampart - 1 komentarz.