Seler naciowy, chyba zbyt mało go jemy…

1seler Na stronie kolejna odsłona Robinsona XXI wieku czyli „Twarz błazna”. Tym razem: Kto mówi prawdę, dlaczego nie cierpię systemu, gdzie zniknął Włoch, zbliża się koniec… Tym czasem na moim stole pojawiła się zupa z selera naciowego. Ponieważ często opisuję swoje dania, w których znajdują się produkty powiedzmy umownie mało akceptowalne, tym razem coś dla każdego i z dodatkami co do których mam wyrzuty sumienia. Polacy nader nieczęsto używają selera naciowego z zupełnie nieznanych mi powodów. W USA wiele gwiazd Hollywoodu nie rozpoczyna dnia bez szklanki soku z tegoż warzywa w połączeniu z sokiem ze świeżych jabłek. Taki napój likwiduje obrzęki, chroni przed nowotworami, oczyszcza organizm. Ja odkryłem selerazupa z selera1 naciowego wiele lat temu we Włoszech – jest dodawany do jednej z zupa z selera w wersji tradycyjnej potrawy ossobuco. To cięta z kością w plastry gicz cielęca robiona w winie i pomidorach z dużą ilością czosnku. Seler naciowy nadaje się też do wszelkich sałatek i surówek jednak ja chyba najbardziej lubię go w mojej zupie – jest dość prosta w przygotowaniu. Wystarczy pociąć selera na kawałki, dodać cebuli i podsmażyć na oliwie z oliwek. Zalać zupa z selera2bulionem i zmiksować, dodać jeden serek topiony i łyżkę sosu rybnego. Na patelni, na maśle zrobić grzanki z chleba, ugotować makaron – najlepiej własny, drobny. Wyłożyć na talerz, zalać zupą, posypać grzankami i jak ktoś lubi – dodać odrobinę tartego żółtego sera. Z wierzchu suto posypać mielonym pieprzem. Niestety dzisiaj z lenistwa darowałem sobie grzanki.

SMACZNEGO SOBIE ŻYCZĘ


Produced by Lampart - comments disabled.