Windykacja – EGB ściga umarłych dłużników…

Ech ta windykacja…

Windykacja…EGB Kruk, Intrum Justitia, to tylko kilka z szeregu firm zajmujących się windykacją należności. Niestety patrząc z perspektywy lat, można dostrzec, że cud gospodarczy kapitalizmu polega głównie na uwolnieniu kredytów i produkcji kiepskiej jakości żywności oraz pozostałych produktów. Możliwość życia na kredyt daje złudne wrażenie życia w dostatku i na wyższym poziomie niż za czasów PRL. I tak jak za czasów komuny dług był raczej rzeczą wstydliwą, tak dzisiaj niestety jest normą. W 2011 roku przeterminowane długi Polaków wynosiły 28 miliardów, w roku 2014 już 40 miliardów. Właściciele firm windykacyjnych zacierają ręce. Może dobrze, że istnieją takie firmy. Ścigają przecież nierzetelnych kredytobiorców, a przecież moralnie wiemy, że długi należy spłacać. Po zastanowieniu jednak przychodzi refleksja. Ludzie, którzy biorą kredyty to przecież nie oszuści, bo takowych można ścigać karnie, a zwykli śmiertelnicy zwabieni reklamą banków i sklepów w pułapkę łatwych zakupów. Nie spłacają długów dlatego, że nie chcą tylko, że nie mogą. I tu już jakoś zbliżamy się do moralnej wątpliwości. Tymbardziej, że jak się okazuje firmy windykacyjne działają bez żadnych hamulców, cel jest jeden — ściągnąć pieniądze. A że chodzi o duże kwoty – niczym u Machiavellego – ten cel im uświęca środki. Ich działania często poza prawem karane były wielokrotnie przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kruk, Ultimo, Intrum Justitia to firmy, które zastraszały, wywierały presję, groziły, nachodziły w domu i w pracy, zawyżały wartości ściąganych długów, straszyły nieprawdziwymi konsekwencjami, kłamały i oszukiwały. Tak więc ścigając zadłużonych, najczęściej uczciwych ludzi, którzy popadli w kłopoty finansowe – ukazując na zewnątrz chwalebnie swą działalność przeciwko tym złym i niedobrym obywatelom – firmy same dopuszczały i dopuszczają się oszustw. Niejeden może uzna, że mimo wszystko dług należny spłacić i taka firma windykacyjna jest jedynym sposobem, aby drugi uczciwy człowiek odzyskał swoje pieniądze. I tu pojawiają się kolejne wątpliwości. Czy aby na pewno taki Kruk, czy EGB jest w stanie ściągnąć dług, czy ich działania są profesjonalne, czy w ogóle prowadzą jakieś działania? Otrzymałem ostatnio od jednego z czytelników dokumenty, z których wynika, że dłużniczka zmarła w 2005 roku. Minęło dziesięć lat. Przez te dziesięć lat firma EGB działając zapewne w imieniu wierzyciela, nie była w stanie stwierdzić, że dłużnik wraz z długiem przeszedł już na tamten świat i że listy, telefony należy kierować na adres niebo bądź piekło. Z uporem godnym podziwu, kilkakrotnie każdego roku, na adres zmarłej pod którym nawet nie była zameldowana, do właścicieli lokalu przychodzą listy z wezwaniem do zapłaty. Nie pomagają telefoniczne tłumaczenia, że taka osoba nie zamieszkuje, że nigdy nie była zameldowana i że zmarła lata temu. Pracownicy nadal pieczołowicie prowadzą swoje „działania”. Działania trzeba przyznać kompletnie nieudolne, nieprofesjonalne polegające chyba jedynie na wysłaniu pism pod dowolny adres. Zapewne każdy laik lepiej prowadziłby takową windykację niźli „fachowcy” z EGB. W swoim piśmie z dnia 27.11.2014 Pani Ewa Kubiak Dyrektor Biura windykacji kreśli następujące słowa:

windykacjaZe względu na brak inicjatywy z Państwa strony zgodnie z przysługującym mi prawem podjęłam decyzję o przygotowaniu wniosku do Sądu o udzielenie zabezpieczenia.

Pani Jakubiak widać nie wie, że brak inicjatywy ze strony zmarłej wynika z przyczyn natury technicznej tak więc wzywać i monitować będzie nadal. Dalej czytamy:

Przed złożeniem wniosku w dniu 7 grudnia skorzystam z usług licencjonowanego detektywa.

Cóż myślę, że lepiej zgłosić się do wróżki albo stowarzyszenia spirytystycznego i skorzystać z usług licencjonowanego medium. W każdym razie ani całe EGB ni rzeczony detektyw plus Sąd, jeśli wierzyć słowom Pani Jakubiak nie zdołał ustalić, iż powódka zmarła. W związku z powyższym po przeprowadzonych wnikliwych ciężkich i trudnych kosztownych działań Pani Ewa Jakubiak smoli w 7 stycznia 2015 roku kolejne pismo, w którym informuje:

Konsekwencją podtrzymania przez Państwa decyzji o nieuregulowaniu swojego zobowiązania jest realizacjawindykacja 2 procedury dyscyplinarnej 

Mimo wszystko nieboszczka nie przelękła się procedurą dyscyplinarną – cokolwiek to prawnie znaczy – sądem tudzież detektywem i nadal z uporem maniaka nie odpowiada na wszelkie wezwania. Pani Dyrektor tworzy więc kolejny list datowany na 15 maja 2015.

Po przeanalizowaniu historii Państwa sprawy podjęłam decyzję o przygotowaniu dla Państwa specjalnej propozycji…proszę o dokładne rozważenie tej korzystnej propozycji.

Nie wiadomo, na czym polegała analiza sprawy, jednak zapewne musiała być „bardzo długa i wnikliwa” przez dziesięć lat musiało przecie powstać kilka tomów akt. Dziesięć lat działań kompletnie nikomu niepotrzebnych; korespondencji, telefonów, prób rozkładania na raty, straszenia, proszenia — przy całkowitym braku współpracy zmarłej – jest nieugięta i nie daje się zdyscyplinować.
windykacja 3Koń by się uśmiał, gdyby potrafił, gdyż jak widać, cała tajemnica działania firm windykacyjnych polega jedynie na pisaniu głupot, wkładania do tysięcy kopert, zaklejenia, polizania znaczka i wysyłania pod wskazane adresy. „Pocztowcy” kompletni ignoranci, bo tak chyba trzeba nazywać pracowników z EGB mają pełne ręce roboty i chyba nie posiadają prawników, a jeśli tak to raczej z tej dolnej półki, nie wspomnieć o detektywach. Historia może śmieszna jednak zapewne nie dla rodziny zmarłej. Inni mogą śmiać się do woli. Tymczasem słowo „windykacja” brzmi nadal dumnie…

 


Produced by Lampart and tagged , , , , - 7 komentarze.

Comments

  • Zamos pisze:

    To tylko pozornie wygląda na nie profesjonalne, ale tak naprawdę to przemyślana strategia. Firmy o których piszesz to światowe korporacje i całkiem nieźle prosperują. Kupują hurtem za grosze długi. No i zatrudniają studentów za jakieś śmieszne pieniądz, a ci jak lecie wysyłają wezwania. Chodzi tu o to, że takie wezwanie zaczyna bieg od dopisania odsetek do kwoty głównej zobowiązania i naliczanie przez następne trzy lata odsetek od odsetek. Sytuacja ze śmiercią dłużnika nie kończy sprawy. Są przecież spadkobierce, którzy jak w ciągu 14 dni od śmierci dłużnika nie odrzucą spadku to przejmują też nieświadomie jego długi, nawet jak nic w spadku oprócz długów nie dostali.
    Czy teraz też wydaje ci się to takie śmieszne, że ślą pisma do nie żyjącego dłużnika?

    • Lampart pisze:

      Tak, nadal.
      Nie wiem skąd termin 14 dni, bo prawo przewiduje 6 miesięcy na przyjęcie, odrzucenie, bądź przyjęcie z dobrem inwentarza, przy czym nawet jeśli nie zachowany zostanie termin 6 miesięcy, zawsze przyjmuje się spadek z dobrodziejstwem inwentarza, co ogranicza możliwość ściągania długu kiedy zmarły był niewypłacalny praktycznie do zera. Ta poprawka została przegłosowana 6 lutego 2015 roku.
      Pomijam już fakt 3 letni okres przedawnienia długów np takich jak kredyt.
      Jednak przyjmując nawet Twoje argumenty to; już dwa tygodnie po śmierci dłużnika pracownicy firmy EGB powinni zgłosić się do spadkobiercy. Tym czasem, przez kolejnych 10 lat, korespondują z umarłym. Świadczy to o kompletnej nieporadności, nieudolności, dyletanctwie. Nie są w stanie nawet potwierdzić informacji o śmierci dłużnika! Kompletny brak profesjonalizmu, zwykła masowa korespondencja, a nie windykacja długów. Tym bardziej, że jak napisałem wyżej przedawnienie najpopularniejszych długów następuje po 3 latach.

  • Krysia pisze:

    pomimo wszystko wole bezsensowne pisma wszelkiego rodzaju,niz odwiedziny(jak bywało za czasów prosperiti u nas na zachodzie 😛 ) chirurgów z ukrainskimi uprawnieniami do leczenia …kolan

    • Lampart pisze:

      Wybieranie mniejszego zła? Czy to już zaczyna być normą w tym kraju?

      • Krysia pisze:

        drogi przyjacielu…walczyłam z absurdami całe zycie,wszelkimi dostepnymi mi sposobami i słowem i czynem i piórem,szłam z motyka na słonce…straciłam zdrowie,swiat sie nie zmienił .Z wojownika stałam sie wiarusem….walcz,pokibicuję :)

        • Lampart pisze:

          Nie mówiłem o walce, a okazywaniu negacji. Ponieważ Polacy jeszcze żyją wyborami i czasami słyszę, że PIS to mniejsze zło, to może ten przykład będzie dobry; jeśli żadna z partii nie spełnia oczekiwań społeczeństwa, wystarczy w ogóle nie pójść na wybory, a nie iść i mówić sobie, że wybrało się mniejsze zło. Czy to walka? Nie, to zasada prosta; nie podoba mi się nie kupuję Czy to bolesne? Nie wręcz przyjemne bo w ty czasie można spędzić mile czas z chłopakiem, dziewczyną, mężem, dzieckiem, przy książce na spacerze itp.

  • przemo pisze:

    Szczerze to nic mnie nie zdziwi tylko nurtuje mnie pytanie czy nie ma odpowiednich regulacji prawnych, które mogłyby z tym skończyć?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


error: Content is protected !!