Jack King…wywiad z pisarzem

Promocja książki Jack King

Promocja książki „Piąta Międzynarodówka”

„Ameryka nie jest gotowa zaakceptować faktu, że Amerykański rząd i CIA winne są powstaniu AL Kaidy i zbombardowaniu World Trade Center w dniu 11/9″  – A Literary Agent.

Tak komentował książkę „Piąta międzynarodówka” jeden z agentów literackich.

Autor Powieści Jack King pracował jako tajny kurier rządowy. Efektem tej pracy był debiut powieściowy pod tytułem Piąta Międzynarodówka. Powieść została przetłumaczona na kilka języków, nominowana do prestiżowej nagrody Edgara. Dzisiaj Jack ma na swoim kącie już kilka innych poczytnych książek.

Mieszka w Kanadzie. Jest członkiem International Thriller Writers. ITW jest organizacją zrzeszającą autorów powieści sensacyjnych, i zajmującą się propagowaniem tego popularnego gatunku powieściowego.

Od gry w klubie piłkarskim (obrona), przez zdobycie zielonego pasa w Kyok-sul (Północno Koreański styl walki popularny w armii tego kraju), po studia medyczne i inżynierskie, do bycia kurierem tajnych przesyłek dla największych notabli w kraju, i gry w kotka i myszkę z żandarmerią wojskową, Jack zbierał materiał życiowy, który znalazł swoje odzwierciedlenie w pracy pisarskiej..

Jack king2

Dzisiaj zapraszam do zapoznania się z wywiadem, którego udzielił mi Jack King w grudniu, tuż przed nowym rokiem…

Kiedy zapoznałem się z wywiadami jakich udzieliłeś, odniosłem wrażenie, że unikasz odpowiedzi na następujące pytania:
Czy Prezydent USA w Twojej powieści to George W. Bush? Czy Zbigniew Penski to Zbigniew Brzeziński? Opisałeś zabójstwo generała policji przed jego domem…czy to generał Papała? Podobnie jest z Piotrem Jaroszewiczem. Czy tym razem też odpowiesz tak samo?

Jack King: Pytasz o prawdę w powieści i do tego w powieści szpiegowskiej, czyli prawdę w szpiegostwie, co jest oksymoronem. Szpiegostwo to sztuka iluzji. Gdybyś pytał, a ja pisał, że czterdzieści albo trzydzieści lat temu, zanim w umowach o pracę pojawiły się klauzule o zachowaniu tajemnicy, wówczas moja odpowiedź byłaby, być może, inna. Dzisiaj mamy dwa rodzaje autorów powieści szpiegowskiej. Jedni piszą, o czym opowiedzieć nie mogą. Drudzy piszą, o czym nie mają pojęcia. W obu przypadkach powieść musi dostarczyć rozrywkę, odskocznię od codzienności, gdyż tego wymaga czytelnik. Nie znaczy to, że autor zmuszony jest zmyślać, musi jednak koloryzować szarość dnia codziennego, gdyż taką wydaje się prawda. Powieść szpiegowska, pretendująca do miana zwierciadlanego obrazu rzeczywistości, wymaga czytelnika umiejącego czytać między wierszami obłudy. Taki czytelnik znajdzie odpowiedź na kwestie zawarte w Twoim pytaniu i zdopinguje autora do dalszej pracy.

Świetnie to ująłeś, sam otrzymuję podobne pytania, dotyczące jednej z moich powieści. Teraz już wiem jak odpowiadać. Na marginesie – jak mi się wydaje – ja umiem czytać między Jack King3wierszami obłudy… Przejdźmy do kolejnego pytania. W drugiej książce opisujesz istniejącą Grupę Bilderberg. Przypomnijmy, że w jednym z wywiadów powiedziałeś: Bilderberg powstał w 1954 roku. Jednym z głównych założycieli był, zmarły niedawno, Książę Bernhard z Holandii. Nazwa grupy pochodzi od nazwy hotelu, w którym nastąpiło pierwsze, założycielskie spotkanie. Członkami Grupy są między innymi: Giovanni Agnelli, David Rockefeller, Otto Wolff von Amerongen, Romano Prodi, Edmond de Rotschild… Grupa skupia prezesów banków centralnych najbogatszych krajów, przemysłowców, prezesów międzynarodowych korporacji, arystokrację, polityków. Pikanterii corocznej konferencji dodaje fakt, że treść spotkań jest całkowicie tajna. Jeśli połączy się to z takimi ‚zbiegami okoliczności’ jak zaproszenie na konferencję gości, którzy wkrótce potem obejmują najwyższe funkcje państwowe w swoich krajach, jak na przykład Bill Clinton (‚wybrany’ prezydentem), Tony Blair (‚wybrany’ premierem), Lionel Jospin (‚wybrany’ premierem) George Robertson (mianowany sekretarzem generalnym NATO), itd, to mamy doskonały temat do powieści.

Czy nie obawiasz się opisywać działalność takich zorganizowanych grup, zakładając istniejące prawdopodobieństwo, że to prawda?

Jack King: Prędzej obawiałbym się byłych pracodawców. Grupa Bilderberg sama dostarcza pisarzowi wolną rękę, bagatelizując znaczenie tajnych spotkań największych bonzów biznesu, polityki, i wojskowości, a które z reguły poprzedzają znaczące wydarzenia, jak choćby niespodziewane a wysokie promocje drugorzędnych, czy wręcz miernych polityków, lub decyzje ekonomiczne o znaczeniu regionalnym i światowym, odżegnując się od jakichkolwiek pomawiań o spisek, nawet dementując sam fakt spotkań, pomimo istniejących dowodów. Dodaj do tego opiekę wojskowych służb specjalnych wokół obiektów, w których odbywają się spotkania, brak dziennikarzy, i milczenie prasy, a nie zdziwi, że stanowią one pożywkę pisarską, żyzną glebę dla różnych ‚teorii spiskowych’. Będąc autorem powieści o nieistniejącej-istniejącej grupie tym samym nie wydaję oficjalnych tajemnic i wątpię, abym miał otrzymać powód do obaw, gdyż stałoby się to potwierdzeniem istnienia Grupy, negowaniem długotrwałych zaprzeczeń.

Jack king4Ok. to może teraz popatrzmy na Twoje podwórko pisarskie. Jak wygląda Twój warsztat pracy? Czy wpisujesz się w stereotyp pisarza siedzącego za biurkiem, ze stertą papierów, książek i niezliczoną ilością wypijanych kaw? Jak wygląda Twoje otoczenie podczas tworzenia, co pomaga, co przeszkadza itp.?

Jack King: To rzeczywiście stereotyp. Jestem pewien, że istnieje tyle warsztatów pracy, ilu jest pisarzy. Wystarczy zajrzeć do wywiadów, pamiętników itp. Niektórzy oddają się całemu rytuałowi, od zapachów, po dźwięki, ulubione fotele, muzykę, ołówki, itp. Sądzę, że więcej w tym pozerstwa niż autentycznej konieczności. Tak naprawdę liczą się warunki zapewniające koncentrację. Pisanie to jest praca, ciężka i często niewdzięczna, zwłaszcza gdy stwierdzimy, że nie da się tak pisać, aby zadowolić każdego czytelnika. Inna sprawa, czy powinno się pisać dla przyjemności odbiorcy, czy dla wywołania uczuć przeciwnych? Powiem przewrotnie, że wolę kogoś rozzłościć, niż dostarczyć tylko przelotną rozrywkę. Rozrywka jest przejściowym zabiciem czasu, złość pozostawia bardziej długotrwały ślad, a który autor nie chce zapisać się na dłużej w ludzkiej pamięci? Wracając do pytania, mój warsztat pracy nie istnieje w formie zorganizowanej. Pracuję regularnie, gdziekolwiek się znajduję: przy biurku, na kanapie, na trawie, w hotelu, na leżąco, i na stojąco, a często wybieram właśnie postawę stojącą ze względu na potrzebę zachowania kondycji fizycznej. Jednak powyższe to tylko zewnętrzne objawy pracy. Najważniejsza odbywa się w głowie. Cokolwiek robię, mój umysł stale pracuje: szlifuję fabułę, charakterystykę bohaterów, planuję dalsze wydarzenia itd. Pisarz nigdy nie odpoczywa, nie ma wakacji. To przekleństwo mające wpływ na życie towarzyskie i psychiczne.

Zaskoczyłeś mnie, tą postawą stojącą przy pisaniu. Coś takiego nie wpadłoby mi do głowy – to interesujące. Teraz zapytam Cię o pewien rodzaj emocji. Czy kończąc pisać książkę, masz wrażenie, że coś się skończyło, żal, może pustkę? Jak to czujesz Oddawanie innym cząstki siebie?

Jack King: Zdecydowanie coś się kończy, ale i coś zaczyna. Jestem jednym z tych autorów, którzy jednej powieści poświęcają parę lat pracy, a więc i życia. Nawiązując do wcześniejszego pytania, skoro pisarz pracuje stale, nawet gdy nie objawia się to zewnętrznie, np. stukaniem na klawiaturze, to „kończąc” powieść zamyka pewien okres życia. Mówię o zakończeniu w cudzysłowie, ponieważ nie jestem przekonany, że jakąkolwiek historię można skończyć. Przecież powieść jest zwierciadłem życia, a wypadki, które opisujemy, mają wpływ na dalsze wydarzenia. Koniec jest więc umowny, zakreśla tylko granicę opowiedzianych zdarzeń. Z praktycznego punktu widzenia, autor musi napisać kiedyś „Koniec”, jeśli chce zabrać się do następnej pracy. Tak jest i w moim przypadku. Mam w głowie pomysły, które czekają na swoją kolej, a więc zakończenie jednej pracy, daje początek następnej.

Teraz zaatakuje Cię innym pytaniem. Czy w byciu pisarzem jest wpisana samotność – jak sądzisz?

Jack King: To stereotyp. Nie mylmy samotności ze spokojem, który może wymagać odosobnienia. W moim przypadku samotność w twórczości to umiejętność wyciszenia bodźców zewnętrznych, wywołania stanu umysłowego pozwalającego skoncentrować się pomimo rozgardiaszu, jakim jest otaczający świat. Żaden pisarz nie może istnieć w samotności, bo skąd brałby materiał do pracy? Dla osób postronnych pisarz może wydawać się odludkiem, ale to tylko wynik stałej pracy, w każdej sytuacji, „nieobecności” emocjonalnej i towarzyskiej. Nie na darmo mówi się, że pisarz stanowi złą partię matrymonialną, co jest wynikiem wspomnianej wyżej potrzeby odosobnienia emocjonalnego.

Chwała więc rodzinom i znajomym, ludziom, którzy potrafią znosić te momenty, w których autor ucieka do innego, swojego świata. Zapytam teraz: Co według Ciebie jest najtrudniejszą stroną pisania, a co tą najprzyjemniejszą?

Jack King: Najtrudniejszym i zarazem najprzyjemniejszym jest sam proces tworzenia, a więc odkrywanie siebie i przekazywanie światu. Powieść jest formą twórczości, która pozwala nam być sobą pod przykrywką „zmyślonych” postaci. Jak ktoś powiedział: Powieść to kłamstwo, którym posługujemy się, żeby powiedzieć prawdę. Najtrudniej jest przełamać mur, który budujemy wokół siebie na co dzień, i całe życie. Najprzyjemniejszym jest widzieć tworzoną z jego cegieł budowlę o szeroko otwartych drzwiach, przez które wchodzą czytelnicy.

To teraz z innej beczki. Kiedy poczułeś, że stałeś się pisarzem?Jack King5

Jack King: Nie potrafię odpowiedzieć definitywnie. Wydaje mi się, że zawsze wiedziałem, że nim jestem. Jak daleko sięgam pamięcią, tak widzę siebie tworzącego jakieś historie, nie koniecznie na papierze. Nigdy nie zadawałem sobie pytania, czy kiedyś zostanę pisarzem? Istniała tylko kwestia, kiedy i o czym napiszę pierwszą powieść? Życie dostarczyło niezbędny materiał. Pewnego dnia zwyczajnie „otworzyłem żyły i wylałem” Piątą Międzynarodówkę.

Czy pracujesz obecnie nad jakąś książką? Jeśli tak, to czy uchylisz rąbka tajemnicy i coś o niej możesz powiedzieć?

Jack King: Oczywiście, stale przeżuwam w myślach tematy, z których może coś powstać. To jest proces tworzenia. Nie rozmawiam jednak o projektach ani bieżącej pracy.

Ok. To zapytam. Czy jest szansa, że zostanie wydana w Polsce?

Jack King: To pytanie dla wydawców i raczej dla Polskich niż północnoamerykańskich. Zauważ, że Amerykański rynek wydawniczy jest hermetycznie zamknięty, jak chyba żaden inny – mniej niż 3% dostępnych tu książek to przekłady, co oznacza, że nie przykłada się tu wysiłku do tłumaczeń.

Już o tym wspominałeś, ale chciałbym dopytać. Czy masz jakiś konkretny plan dnia, w którym mieści się czas na pisanie powieści, czy raczej są to luźne godziny pracy?

Jack King: Najważniejsze to pracować. Nie mam stałych godzin i nie są dla mnie niezbędne, nie mówiąc o tym, czy warunki na to pozwalają, ale dawno przekonałem się, jak ważnym jest regularna praca. Nie chodzi mi tylko o to, że przerywając, gubimy wątek, lub wytracamy „pęd”. Pisarstwo to nie tylko natchnienie, ale przede wszystkim praca. Jak w każdej pracy, z czasem opanowujemy ją w lepszym stopniu. Im więcej czasu jej poświęcamy, tym bardziej rozwijamy swoje umiejętności, pewność siebie. Nie wszystko pisanie powstaje z myślą o publikacji, ale każda myśl poświęcona praktyce pisania czyni proces tworzenia tym sprawniejszym; nie należy jednak sądzić, że pisania powieści można wyuczyć się jak każdego zawodu. Każda nowa książka, pretendująca do miana oryginalnej, wymaga odrzucenia wyuczonych lekcji, w przeciwnym razie stajemy się tylko kopistami, klonujemy siebie.

Interesuje mnie, jak patrzysz na literaturę w ogóle. Czy jest jakiś gatunek, którego nie lubisz np. powieści fantastycznych, czy obyczajowych? Jaka jest Twoja ulubiona książka?

Jack King: Czytam prawie wszystkie gatunki literackie, ale nie wszystkie książki danego gatunku. Unikam formułek, co oznacza większość książek tzw. gatunkowych, tworzonych według szablonów. Lubię zaskoczenie, nie tyle w fabule, ile w konstrukcji i przekazie myśli. Niestety świat wydawniczy zbyt rzadko wychodzi mi naprzeciw. Wydawcy preferują to, co się sprawdziło, poszukują nowych inkarnacji ustalonych przebojów. Prowadzi to do zalania rynku sklonowanymi utworami, które nie wnoszą nic nowego do gatunku, ani do rozwoju literatury. Moje ulubione książki z reguły zajmują biegun przeciwny tzw. bestsellerom, to książki stawiające pytania, a nie oferujące łatwe odpowiedzi i obiegowe opinie. Każdy posiada opinie, lecz niewielu zadaje pytania. Autor, który pyta, tym samym odkrywa, prowadzi nas, czytelników, w przygodę.

Jack king 9To może teraz przejdźmy do spraw technicznych, myślę, że zainteresuje to wszystkich stawiających pierwsze kroki.  Jak wygląda praca z korektą i redakcją w wydawnictwach?

Jack King: Autorowi potrzebny jest redaktor, to jest ktoś niezaangażowany emocjonalnie w dzieło, które zrodził. Kiedy pracujemy nad czymś z intymnością, jaka istnieje między autorem i jego dziełem, tracimy niezbędny dystans, niejako w zaćmieniu, nie zauważając co dla osoby postronnej, staje się oczywiste. Mam tu na myśli uwagi techniczne, jak i merytoryczne. Interpunkcja, gramatyka, itp., nie wymagają udziału autora, ale, np. (posłużę się ekstremalnym, ale autentycznym przypadkiem pewnego kolegi po piórze) zmartwychwstały bohater, który zginął kilkadziesiąt stron wcześniej, oznacza powrót do redakcji, którą wykonać może tylko autor. Pewnego rodzaju redaktorem może też być czytelnik „testowy”, któremu pokażemy wczesną wersję książki, w zamian za uwagi w rodzaju: zbyt wolne tempo, charakterystyka bohatera nie odpowiada jego działaniom, nudne, lub niepotrzebne rozdziały itp. Jakkolwiek by było, wydawnictwo z pewnością zechce dodać coś od siebie, a po zakończeniu korekty, prześle manuskrypt do autora w celu zatwierdzenia zmian.

Czego trzeba dokonać, aby zostać członkiem International Thriller Writers?

Jack King: Należy opublikować thriller w tzw. „tradycyjnym” wydawnictwie, czyli nie własnym sumptem, i bez współfinansowania.

Wejdźmy teraz na inny grunt. Jak to jest żyć z taką przeszłością, czy nie jest tak, że to właśnie głębia przeżyć i ich niecodzienność powodują chęć pisania? Podobno ludzie pracujący w takim, nazwijmy to „fachu”, mają wewnętrzną chęć wylania tych wydarzeń, które przepełniają ich „wcześniejsze” życie. Sam chyba znam odpowiedz na to pytanie, gdyż podobnie jak Ty byłem blisko prezydentów i ministrów różnych państw, m.in. ochraniając ich. Jednak na pewno czytelnicy chcieliby usłyszeć to z Twoich ust.

Jack King: Z oczywistych względów nie możemy rozpowiadać wszem wobec o naszej pracy. Intensywność przeżyć gotuje się w nas, kipi, aż w końcu musi wypłynąć. Niewiele osób potrafi zakorkować w sobie takie ciśnienie, bez ujemnego wpływu na stan psychiczny. Pomijając sam fakt posiadania przez nas niecodziennych doświadczeń, intrygujących dla potencjalnych czytelników, pisanie posiada właściwości terapeutyczne, i nie jest to wyłącznym odkryciem zajmujących się twórczością, ale naukowym stwierdzeniem psychologów. Jako autor i czytelnik, chciałbym nie, tylko aby więcej osób z „branży” podjęło wyzwanie, tym samym zaspakajając mój apetyt czytelniczy, ale i żeby podzielić się doświadczeniami w literackim sensie, tj. tworzyć i propagować gatunek, w którym dotychczas prym wiodą autorzy niezwiązani z pracą, o której piszą, tworząc bardzo koślawy, a nawet fałszywy jej obraz.

Ponieważ jak wiesz, sam piszę powieści, chcę Ci wykraść pewne informacje. Czy pisząc, wpadasz w „prędkość pisania” i w galopie myśli
kreślisz słowa, bez zwracania uwagi na błędy i poprawność zdań, później je głaszcząc, czy od razu, powoli z rozmysłem układasz wszystko w logiczną całość?

Jack King: To warsztatowe pytanie, na które każdy autor musi znaleźć własną odpowiedź. W moim przypadku, jeśli mam na tyle szczęścia, że trafię na wenę twórczą, to robię, co mogę, żeby jej nie przerwać. Nie zatrzymuję się nad brakującym słowem, lecz prę dalej, kontynuując myśl, najwyżej pozostawiając tylko znaczek przypominający mi o konieczności wstawienia poprawki. Równocześnie nie korzystam z autokorektorów i sugestii ortograficzno / gramatycznych, gdyż zakłócają one koncentrację. Są przecież takie dnie, kiedy nie wiemy jak poprowadzić dalej powieść i wówczas powracam do wcześniejszych stron, czyniąc poprawki, co często pomaga wywołać stan umysłowy prowadzący do iskry wyzwalającej impuls do dalszej pracy.

Z tego, co mi wiadomo, podobnie jak ja, miałeś w swojej pracy – przypomnijmy – tajnego kuriera rządowego – styczność z prezydentem Kwaśniewskim. Ciekawi mnie czy jest coś, co możesz nam opowiedzieć i opisać, co oczywiście nie wykracza poza klauzulę tajności?

Jack King: Za czasów mojej służby Aleksander Kwaśniewski był jeszcze niewiele znaczącym ministrem. Zarazem były to czasy przełomowe w skali ogólnoświatowej. Co chciałbym o nich opowiedzieć, a co mogę, i co, z pisarskiego punktu widzenia nadaje się do opisania, to różne sprawy. Pisarz winien pisać, aby poruszyć emocje czytelników, ale nie kierować się emocjami w wyborze i rozwoju tematu. Nie fabuła tworzy bohaterów powieści, lecz bohaterowie sterują kierunkiem wydarzeń (pomimo że w życiu z reguły bywa na odwrót). Autor nie powinien zaćmić bohaterów, w ogóle nie powinien być obecnym. Jednocześnie warto dodać, że każdy bohater zawiera jakąś cząstkę autora. Nie sądzę więc, żeby dla czytelnika istotnym było, z kim autor się stykał, i nic tu nie nie zmieni lista nazwisk ministrów, premierów, lub ambasadorów, lecz jak suma naszych doświadczeń owocuje w opowiedzianej historii. Zresztą, czy byłbym „tajnym” kurierem, gdybym nie posiadał cechy pozwalającej mi zachować tajemnicę?

Nie jeden pomyśli, że odpowiadasz jak Polski  polityk czyli obok tematu, ja widzę zawodowca – nie udało mi się nic z Ciebie wyciągnąć więc ostatnie pytanie: Jaka pogoda jest w Kanadzie i kiedy będzie można Cię odwiedzić.

Jack King: Czy trzaskający mróz, czy zapierająca dech, tropikalnie parna, kanadyjska pogoda jest zawsze dogodna do pisania, lub, jeśli wolisz, nie ma znaczenia, gdyż nie możemy być od niej zależni. Pisarze tworzą pod każdą szerokością geograficzną. Nie ukrywam jednak, że kanadyjska przestrzeń pozwala uciec od zgiełku, ukryć się w lasach na tyle głębokich, że jedynymi sąsiadami są niedźwiedzie i łosie, i tylko ich wizyty toleruję podczas pracy, a poleruję 1200-stronicową trylogią szpiegowską.

I tego Ci zazdroszczę. No, to chwilowo nie mam po co wybierać się do kanady :-) Dziękuję za rozmowę i możliwość jej opublikowania. Owocnej pracy życzę, czego życzą Ci zapewne wszyscy czytelnicy.

 


Produced by Uncategorized - 7 komentarze.

Comments

  • batuta pisze:

    Nie łatwo nakłonic pisarza do udzielenia wywiadu, Tobie sie udało, i King nie poskąpił słów. Rozmowa pisarza z pisarzem ,ciekawa jestem Twoich odczuc?
    Wywiad bardzo ciekawy , odkrywa rąbek tajemnicy zawodu pisarza . Gratuluję:)

    • Lampart pisze:

      Jack to bardzo miły gość. Jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi a jednocześnie empatycznym z tym, że umie tę empatię trzymać na wodzy i działać poddając konkretną sytuację – jak trzeba – skrupulatnej chłodnej ocenie. Po prostu jest zawodowcem – jest, bo tego się nie zapomina. Dzisiaj pisze książki – jakie moje uczucia? Napisałbym w skrócie – miłe…

  • Łukasz pisze:

    Szkoda że jego książek nie wydają już w Polsce :(

  • Tank pisze:

    Cztałem piątą międzynarodówkę – szkoda, że nie wydaje się reszty jego książek, pewnie nie poszła jak należy. Polacy mało czytają.

  • Jerzyk pisze:

    Polecałbyś tę książkę?

  • Fenix pisze:

    Prwda jest taka, że sprytnie ominał wszystkie pytania dotyczące postaci

  • Tank pisze:

    Jak ktoś lubi sensację to tak – polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


error: Content is protected !!